Hel kontra Kraków
Kończą się ostatnie przygotowania do wizyty prezydenta USA na półwyspie. Tymczasem powody do niezadowolenia z jej terminu mają... krakowianie.
Wiadomo już oficjalnie, że na półwyspie prezydent George Bush spotka się polskim przywódcą Lechem Kaczyńskim. Choć spotkanie potrwa zaledwie 3 godziny, już spowodowało niemałe zamieszanie. Rzecz w tym, że kilka miesięcy temu przezydent Kaczyński obiecał pojawić się w tym samym czasie na drugim końcu polski, na obchodach 750-lecia lokacji Krakowa. Ostatecznie wybrał Juratę i rozmowi z głową zaoceanicznego mocarstwa.
- To bardzo niedobra sytuacja. Mieszkańcy naszego miasta, bez względu na
polityczne preferencje, czują się po prostu krakowianami i mogą potraktować tę
decyzję jako lekceważącą miasto - powwiedział dziennikarzom prezydent Krakowa Jacek Majchrowski
i wspominał tygodnie zabiegów o to, by prezydent Kaczynski do Krakowa na obchody jednak przyjechał.
Prezydenci ne pokażą się też mieszkańcom Gdańska, do którego Bush przyleci 8 czerwca o godz. 16. Ze względów bezpieczeństwa prezydencki Air Force One zaparkuje w oddalonej części lotniska i prosto stamtąd amerykański przywódca odleci śmigłowcem na półwysep. Ta w silnie strzeżonym przez polską i amerykańską ochronę, ośrodku rządowym spotka się z prez. Lechem Kaczyńskim.
Wiadomo już, że wizyta szacownych gości spowoduje niemałe zamieszanie na półwyspie. Burmistrz Helu, Mirosław Wądołowski już zapowiedział znaczne ograniczenia w ruchu. Przez kilka godzin nie będzie można dostać się z Helu w kierunku Juraty i odwrotnie. Tego dnia rozpoczyna się weekend i... największy ruch samochodów. Tymczasem kończą się ostatnie prace przygotowawcze, malowanie pasów, odnawianie sygnalizacji i porządkowanie terenu.
Tomasz Zając
01-06-2007
Komentarze ( 0 )