Sensacja na Półwyspie
Drewniany parowiec-replika polskiej jednostki sprzed 200 lat, spłynie wkrótce na wodę w Chałupach. Zbudował ją słynny warsztat szkutniczy Aleksandra Celarka.
Nazywa się Xiążę Xavery. Nawiązuje do pierwszego polskiego parowca pływającego po Baltyku w XIX wieku.. Został zaprojektowany w naszym w naszym warsztacie - opowiada Aleksander Celarek, który zbudował kadłub i wyposaża go teraz w parowy silnik. - Problem w tym, że silnik parowy wykorzysta tylko 10 procent energii i wymaga wielkiej trosklwości.
Na pół godziny przed wypłynięciem trzeba rozpalić kocioł.
Xiążę Xawery ma ponad 10 metra dlugości i 2,65 metra szerokości.Kadłub wykonano z drewna dębowego i modrzewiowego. W kubryku statekma dwie koje i sterówkę. Pokład wypełniają drewniane ławki. Pod pokładem znajdzie się sprowadzony z USA silnik parowy "York" (kopia silnika parowego z 1880 r.), który pozwoli Xięciu Xaweremu rozpędzić się do 6 węzłów.
- Sześć węzłów? Chyba z prądem na Wiśle...- śmieje się jeden z zajmujących się tematyką morską, dziennikarzy "Dziennika Bałtyckiego" - Życzę jednak przedsięwzięciu pana Aleksandra Celarka stopy wody pod kilem.
Być może, że te życzenia się spełnią, bo zapobiegliwy kaszubski szkutnik wyposażyl swój parowiec w żagle. Rozpięte na dwóch masztach, będą by mogły zapewnić wymaganą prędkość przy sprzyjającym wietrze. Tak przecież kiedyś pływano. Kto nie wierzy, niech przyjedzie tego lata na Pólwysep i zobaczy jak wskrzeszony polski parowiec pracowicie pruje fale.
Tomasz Zając
10-04-2007
Komentarze ( 0 )